Wstałam rano o 9:00 ubrałam się w czarne rurki,czerwoną bokserkę, sweterek i conversy. Zjadłam śniadanie poczym wzięłam torbę i wyszłam z domu. Chcialam przejechać się tramwajem do mojej przyszłej szkoły. Byłam strasznie podniecona myślą, że za ledwie nie całe 2 miesiące będe się tu uczyła... Kiedy obejrzałam to miejsce dokłądnie i porobiłam kilka fotek postanowiłam pojechać jeszcze do centrum pooglądać ciuchy i przy okazji zrobić zakupy do domu.Kiedy załatwiałam wszystkie sprawy, zrobiłam zakupy....Nie wiem nawet kiedy była już 17:00 dlatego chciałam wracać, żeby zdążyć na kolacje. Wsiadłam do tramwaju z dwoma pełnymi siatkami zakupów. Kiedy wsiadałam potknęłam się o noge jakiegoś kolesia i upadłam, wszystkie zakupy wypadły mi z siatek. To było żenujące. Naszczęśćie chłopak przez którego mnie to spotkało pomógł mi wstać i pozbierać wszystko z ziemi.Miał na sobie granatowe spodenki do kolan i fioletową bluze założoną na głowę oraz czarne okulary przeciwsłoneczne.Z kaptura wystawało tylko kila brązowych loczków. Miałam wrażenie że skądś go znam, ale nie mogłam skojarzyć go z nikim więc nie myślałam o tym...Usiadłam tylko i czekałam aż dojade na miejsce.Wtedy koleś w kapturze na głowie z radosnym uśmiechem usiadł koło mnie nie wiem czemu ale poczułam się dziwnie..
-Jak masz na imię (zapytał)
-Kasia (odpowiedziałam niepewnie),czemu pytasz?
-Tak sobie po prostu nudzi mi się i mam ochotę z kimś pogadać...
-Okej..Sorki ale ja właśnie wysiadam...
Autobus właśnie zatrzymał się na przystanku który znajdował się zaledwie 50 metrów od naszego domu...
-Mieszkasz tu? Ja też, o w tym domu na samym końcu.Właśnie wychodzę, nigdy cie tu nie wiedziałem jesteś z tąd ? (zapytał)
*(Szczerze ten chłopak mnie trochę przerażał tymi swoimi pytaniami...ale uznałam to za zwykły podryw i odpowiedziałam)
-Tak mieszkam tu od wczoraj. Przyjechałam do ojca i będę chodziła tu do liceum.Mieszkam w tym niewielkim domku jednorodzinnym! (wskazałam na nie wielki, biały domek)
-Na stałe?
-Nie wiem tego,ale na pewno na ten rok wszystko zalęży od szkoły tak naprawdę...
-Dałabyś mi swój numer telefonu?
-Tak, ty też możesz?
(Wymienili się telefonami i wpisali się nawzajem do kontaktów)
-Możemy sie spotkać jak będziesz chciała..?
-Czemu nie ale nawet nie wiem jak się nazywasz...
Chłopak odbiegł od dziewczyny mówiąć że powie jej jak spotakają sie następnym razem..,.
Pomyślałam że w moich kontaktach będzie jego imię ale nie. Zapisał się jako "nieznajomy" to było dziwne :{
Kiedy weszłam do domu miałam uśmiech na twarzy.W zasadzie sama się sobie dziwiłam, że tak łatwo dałam się poderwać, nigdy taka nie byłam ale raz się żyje!!! :) .
Mimo tego całego dziwnego zachowywania chłopak mi się podobał...<3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz