Nastepny dzień spędziłam w domu. Harry a w zasadzie One direction mileli koncert więc przez następne 3 dni mogłam liczyć wyłącznie na SMS-Y. Styles wpadł tylko rano ok 9:00 porzegnał się i pojechali....a ja się nudziłam :(
Trzy dni pózniej...
Kiedy Harry wrócił od razu się odezwał. Przyszedł do mnie do domu i chciał wyciągnąć mnie na miasto. Chłopak bardzo mi się podobał szczególnie że nie miałam ciekawszych planów. Dlatego zgodziłam się i wyszłam w krutkich spodenkach i zwykłej, luźnej, białej bluzce. Szczerze byłam trochę ździwiona tym że Harry nie miał żadnych sprzeciwień żeby iść w miejsce gdzie chodzi mnóstwo ludzi przecież wystarczy że ktoś zrobi głupie zdjęcie a po chwili pokarze się plotka w gazecie: ,,Harry Styles ma nową dziewczyne! Niestety nie wiemy jeszcze jak ma na imie ale (...) ". Lecz na szczęśćie nic takiego się nie stało! Co prawda troszeczkę no może trochę więcej niż troszeczkę dziewczyn podchodziło z piskiem do Harrego po autograf ale nie przeszkadzało mi to bo byłam pewna że na ich miejscu robiłamym to samo ;)
Styles zaprowadził mnie nad Tamizę gdzie wypożyczyliśmy łódź. Siedzieliśmy razem i płyneliśmy wolno...Rozmawialiśmy tym razem o dzieciństwie i o wspomnieniach. W pewnym momencie Harry stanał na łódce, na jednej nodze i zaczął się wygłupiać. Robił różne, dziwne pozycie i przedżeźniał postacie z bajek to naprawde było zabawne lecz w pewnym momencie przestało być takie zabawne bo łódka przechyliła się lekko w lewo. Nic się nie stało ale do czasu bo kiedy Harry już siadał żeby sytuacja się nie powturzyła poślizgnął się i tym razem łódka przechyliła się już dużo mocniej. Harry wypadł a ja chwilę po nim. Naszczęście znów nic się nie stało... Kamizelki robiły swoje! Przez moment mieliśmy przerażone miny ale po chwili zaczeliśmy się śmiać :) .Harry wszedł spowrotem po czym wciągnął też mnie. Płyneliśmy jeszcze chwilę ale nie długo bo czuliśmy się strasznie mokrzy i zrobiło nam się zimno więc postanowiliśmy zawrócić do miejsca z którego wypłyneliśmy. Kiedy już przycumowaliśmy wyszliśmy szybko z łodźi i ruszyliśmy w stronę domu. Szliśmy przez miasto całkiem mokrzy. To musiało naprawdę żenująco wyglądać. Duża ilość ludzi dziwnie się na nas patrzyła! Mimo to ja i Harry się z tego śmieliśmy jak debile.... ;D
Harry odprowadził mnie do domu...porzegnaliśmy się i poszedł....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz